Wattpad

Oto moje prace, które zamieszczam na Wattadzie. Zapraszam!

Zakończone:

zlosnica-2 ZŁOŚNICA

Miłość? Miłość nie istnieje! Tak myśli Vera i nic nie jest w stanie zmienić jej zdania. W końcu ojciec zostawił ją i założył nową rodzinę. Czy to nie najlepszy przykład na brak miłości?

Na domiar złego z dnia na dzień wszystko się wali, mama trafia do szpitala, a Vera musi zamieszkać właśnie z ojcem, macochą i przyrodnim rodzeństwem.

To dopiero początek tego, co przygotował dla niej los, a ten ma bardzo bujną wyobraźnię.

Czy w obcym miejscu Vera odnajdzie miłość? A może jedynie więcej tajemnic, które tylko bardziej skomplikują jej życie? Sami się przekonajcie…

KLIKNIJ, ŻEBY ZACZĄĆ CZYTAĆ

Pisząc „Złośnicę” nie miałam w planach pisania typowego romansidła, gdzie każdy każdemu patrzy głęboko w oczy i teatralnie przy tym wzdycha. Mam nadzieję, że to mi się udało. Wolałam postawić na akcję i jej dynamikę, tajemnicę, realne problemy, i to wszystko dopiero okrasić miłością.

Ponad 300,000 wyświetleń pozwoliło mi uwierzyć, że mój tok rozumowania był słuszny, a „Złośnica” przypadła do gustu czytelnikom, których wciąż przybywa, mimo że ostatni rozdział został umieszczony ponad rok temu.

Tekst nadal potrzebuje korekty, ale w domowym zaciszy powoli pracuję nad tym, by wyeliminować wszelkie niedociągnięcia, a wszelkie uwagi czytelników są bardzo mile widziane.

GATUNEK: romans obyczajowy

 

masisiu„MASISIU, CZYLI MARIA NA EMIGRACJI”

Kiedy kilka lat wcześniej zakochana Marysia rzuca dobrą pracę w Polsce i bez znajomości języka angielskiego przyjeżdża do Anglii za swoim mężem, nie przypuszcza nawet, że kilka lat później ukochany mąż uczyni z niej ex żonę, a po małżeństwie oprócz domu zostanie jej syn, Kostek i nudne życie samotnej matki. Ale wszystko co nudne nie trwa wiecznie i tak pojawienie się w życiu Marii jej nowego szefa, jego ochroniarza, oraz babci szefa, zapoczątkuje serię niespodziewanych przygód, które na zawsze zmienią jej życie. A przecież jest jeszcze ex mąż, który nie powiedział ostatniego słowa. Wspominałam o przystojnym sąsiedzie? Nie? On również sporo namiesza, a Maria zatęskni za stwierdzeniem, że jej życie jest nudne.

 KLIKNIJ, ŻEBY ZACZĄĆ CZYTAĆ

Emigracja w obecnych czasach jest czymś normalnym. Chyba każdy zna kogoś, kto wyjechał, albo ma znajomego, którego znajomy opuścił Polskę. Nie chciałam jednak tworzyć historii, która opisywałaby problemy emigracji w sposób poważny i chłodny. Wolałam postawić na humor, dlatego w „Masisiu” kompletnie się go nie wystrzegam. Chcę, by czytelnik śmiał się z przygód Marii, jej naiwności, pecha, czy zwykłych zbiegów okoliczności. By przyniosła mu radość i odprężenie po ciężkim dniu pracy, a nie dobiła problemami, których każdy ma wystarczająco dużo.

Mam nadzieje, ze ten romans komediowo—obyczajowy właśnie taki przyniesie efekt.

GATUNEK: romans komediowo—obyczajowy

 

laura„LAURA—SIÓDMY DZIEN”

„Mam wszystkiego dość! Chcę zniknąć na dobre, rozpłynąć się i już nigdy nie pojawić!” Tak myśli Laura i daje sobie siedem dni, by zamknąć wszystkie sprawy, a potem umrzeć z dala od wszystkich. Na każdy dzień ma plan, którego zamierza się twardo trzymać. Tylko co jeśli los ma w nosie jej plan i zamierza zrealizować swój własny, zupełnie inny od Laury?

KLIKNIJ, ŻEBY ZACZĄĆ CZYTAĆ

„Laura”, to bardziej długie opowiadanie, niż książka. W szufladzie czeka gotowa druga część, a trzecia wciąż liczy, że dołączy do dwóch pierwszych. Wtedy dopiero będę mogła nazwać całość książką.

Temat jest dość smutny. Planowanie samobójstwa, zmaganie się z ciemna stroną, którą zaciemniają jeszcze bardziej ci, którzy powinni być wsparciem. Historia nie jest jednak smętnym dążeniem do destrukcji, bo nie byłaby mojego autorstwa. Mam nadzieję, że zaskoczy i spodoba się czytelnikom.

GATUNEK: romans

 

W trakcie pisania:

naznNAZNACZONA

Świat po Wielkiej Wojnie zaczyna się odbudowywać. Rząd Federacji czuwa nad porządkiem przy pomocy tajnej Agencji. Jej żołnierze to armia przywróconych do życia samobójców, maszyn, które nic nie pamiętają i są posłuszne rozkazom Dowódców. Pewnego dnia ktoś się buntuje.

„- Skaczesz? – Nie wiem skąd pojawił się głos, tak jak i jego właściciel. Zaskoczył mnie. Złapałam się mocniej barierki na wypadek, gdyby chciał mnie stąd ściągnąć. – Nie musisz na to patrzeć i nie próbuj mnie powstrzymywać – rzuciłam cicho odwracając głowę. Dostrzegłam tylko jego oczy, złote obwódki rozjaśniały ciemność nocy. Przelewały się, skrzyły, żyły nienaturalnym życiem.

– Nie zamierzam – odparł. Poczułam tylko jego dłoń na plecach. – Zamierzam ci pomóc. – I silne pchnięcie strąciło mnie wprost w otchłań czarnej rzeki.”

 KLIKNIJ, ŻEBY ZACZĄĆ CZYTAĆ

Książkę zaczynałam w tym samym czasie, co „Złośnicę” i niestety jeszcze jej nie ukończyłam. Mam jednak ambitne plany, by wrócić i kontynuować historię, którą polubili czytelnicy. Tym razem to nie romans a fantastyka, z którą czuję bliższą wieź. Chociażby dlatego zaskoczyło mnie dobre przyjęcie „Złośnicy”. Zawsze lepiej czułam się w świecie, który mogę stworzyć od A do Z. Nieograniczonym rzeczywistością, która musi trzymać się pewnych ram, inaczej będzie niewiarygodna.

Akcja „Naznaczonej” dzieje się właśnie w takim świecie, gdzie wszystko jest możliwe, a czytelnicy mogą być zaskakiwani w każdym rozdziale. Teraz przyszedł czas, by wrócić do pisania.

KLIKNIJ, ŻEBY ZACZĄĆ CZYTAĆ BLOG